Witaj w Azkabanie! Zajmujemy sie tutaj profesjonalną i rzetelną oceną opowiadań typu fan fiction pisanych na podstawie serii Harry Potter pani Rowling. Szczerze ocenimy Twoje opowiadanie, powiemy, co dobre, a co złe! Zgłoś się, ale przed tym zapoznaj się z regulaminem znajdującym się poniżej. Czekamy na Ciebie,
Załoga Azkaban will eat you!


1. Oceniamy jedynie opowiadania o tematyce potterowskiej.
2. Zgłoszenia przyjmujemy tylko w księdze gości; komentarze pod notkami z prośbą o ocenę będą ignorowane!
3. W zgłoszeniu streść swoje opowiadanie.
4. Zapoznaj się z naszymi opisami (dział Oceniające) i wskaż w zgłoszeniu jedną z nas.
5. Dodaj nas do ulubionych lub linków; nie dodanie nas równa się wyrzuceniem z kolejki.
6. Do kolejki przyjmujemy wyłącznie opowiadania, które składają się z co najmniej dwóch rozdziałów.
7. O ocenie poinformujemy cię w księdze gości/komentarzu.
8. Ocena Twojego bloga powinna być przez Ciebie skomentowana - musimy wiedzieć, że zapoznałeś się z nią, a nasze wysiłki nie poszły na marne.
9. Staramy się oceniać po kolei, jednak nie musimy tego robić.
10. Każdy oceniony blog zostanie dodany do linków w odpowiedniej kategorii.
11. Zastrzegamy sobie prawo do zmiany regulaminu.
Kliknij tutaj, aby zapoznać się z kryteriami, obowiązującymi w naszej ocenialni.

• Wiwat, chrapaki
krętorogie!
[111-102]
• Nagroda tygodnika
„Czarownica”
[101-93]
• Pieprzne diabełki [92-80]
• Głupi sierściuch! [79-59]
• Pełne Porażenie Ciała [58-39]
• Gwarantowany dziesięciosekundowy niszczyciel mózgu [38-20]
• Dział Ksiąg Zakazanych [19-0]
2011
czerwiec (3)
lipiec (3)


Ocenialnia Q-py Blok

Chcesz, aby link do Twojej ocenialni się tu znalazł? Powiadom nas o tym w komentarzu pod najświeższą notką. Oczywiście, po dodaniu tutaj adresu Twojego bloga, oczekujemy od Ciebie tego samego.


C a r o l l #, #, #, #, #, #, #
C r e u x L u n e #, #, #, #, #, #, #, #, #, #
Wiwat, chrapaki krętorogie! [111-102]
brak

Nagroda tygodnika „Czarownica” [101-93]
Morbid / Caroll / 93
Nadiowe Teksty / Creux Lune / 100

Pieprzne diabełki [92-80]
brak.

Głupi sierściuch! [79-59]
Blask Ciemności / Creux Lune / 60
Writer / Caroll / 66

Pełne Porażenie Ciała [58-39]
brak

Gwarantowany dziesięciosekundowy
niszczyciel mózgu
[38-20]
Życie Astorii Malfoy / Caroll / 34

Dział Ksiąg Zakazanych [19-0]
brak
Ocena numer: [5]
Data: 25 lipca 2011 Godzina: 20:55.


W słabszej formie oceniłam Writera. Może jest to spowodowane wrażeniem, jakie zrobił na mnie ostatni film z serii "Harry Potter", lub jest to po prostu zwykły brak weny? Tak czy siak, nie jestem zadowolona z oceny, przebaczcie mi, przebaczcie.


1. Pierwsze wrażenie [5/5]
Adres prosty, zachęcający do kliknięcia, adekwatny do tematu opowiadania. W zgłoszeniu czytam o czasach Huncwotów, które jak najbardziej lubię, a więc kolejny plus. Zastanawia mnie, co można wycisnąć z takiego pomysłu na historię i jak Ci to wyjdzie…
Po kliknięciu wita mnie elegancki odcień czerwieni, czerń, z domieszką szarości. Podoba mi się. Bardzo mi się podoba, jest profesjonalnie, przejrzyście. Grafika tworzy tajemniczy klimat, który udziela się przy czytaniu opowiadania.

2. Wygląd [9/10]

• Szablon [4,5/5]
Jak już wspomniałam wyżej, bardzo mi się podoba. Na grafice modelka (chyba Rachel Bilson, jednak nie jestem pewna) wcielająca się zapewne w rolę głównej bohaterki, wiele ładnie scalonych ze sobą zdjęć. Napis również bardzo ładny, poza tym pattern – uwielbiam je! Menu dopasowane, spis treści również, czcionka jasna, łatwa do odczytania, szkoda tylko, że szablon nie jest wykonany przez Ciebie. Ale generalnie jestem jak najbardziej na tak.

• Dodatki [3/3]
Co my tu mamy? Dział „Historia” w którym mamy genezę opowiadania i słów kilka o Autorce (widzę, że jesteś z Wrocławia, ciekawe, ile razy minęłyśmy się na ulicy ^^ ) i linki do dwóch innych blogów. Oprócz tego standardowo – „Dodaj do ulubionych”, „Księga Gości”, „Profil” i „Spis Treści”. Minimalistycznie, bez przesady, estetycznie, tak trzymać.

• Estetyka [1,5/2]
Jak już wyżej wspomniałam, schludne menu, czcionka czytelna, dopasowana. Również przerywniki tekstu zrobiły na mnie dobre wrażenie. Jednak jest jedna rzecz, która mi zawadza – byłoby świetnie, gdybyś zedytowała w panelu wygląd pojedynczej notki i usunęła „tagi”, „nastrój” i inne te niepotrzebne rzeczy, które w niewiadomym celu wcisnął nam Mylog.

3. Pomysł [0-5]
Sophie Vein jest początkującą pisarką (może raczej - dziennikarką) tworzącą dla „Proroka Codziennego”. W redakcji nikt się z nią nie liczy, wszyscy traktują z góry i takie tam. Chciałaby napisać artykuł dotyczący ataków niejakich „Śmierciożerców”, wtedy jeszcze nieznanych, jednak zaangażowanie młodej pisarki spotyka się z chłodną krytyką.
Początek panowania Voldemorta, opisany dosyć przeciętnie. Plus za to, że Twoje opowiadanie zapowiada się na wielowątkowe – zapowiada się, bo tekstu jest naprawdę niedużo. Czekam na rozwój wydarzeń.

4. Treść [24/42]

• Narracja [2/2]
Poprawna, niezbyt porywająca trzecioosobówka.

• Bohaterowie, bohaterowie drugoplanowi [5/10]

Mamy parę informacji o Sophie, trochę o Alex i Julie. Jest tez Tom, właściciel Dziurawego Kotła i wiele innych postaci, które jednak gdzieś tam majaczą w tle. Zarysuj ich trochę bardziej, bo zapowiada się nieźle, jednak brak im charakteru. Jestem ciekawa też, jak przedstawisz Lily i Syriusza, bo jest to ciężki kawałek chleba.

• Kanoniczność [8,5/10]
Większych zgrzytów nie zauważyłam, ale stwierdzenie, że „Tom Riddle nie przepada za świętami” wydaje się dosyć… dziwne? Zabawnie jest czytać o świętach z punktu widzenia Voldemorta, od razu nasuwa mi się obraz jego w czapce Mikołaja, haha. Wątpię, aby Czarny Pan kiedykolwiek przejmował się świętami, naprawdę.

• Opisy, świat przedstawiony [3,5/5]
Opisujesz dosyć zgrabnie, ładnie, jednak momentami niestety mam wrażenie, że Twoje opisy są wymuszone i nie do końca ci one wychodzą. Czuję pewien niedosyt... Może związane jest to z tym, o czym wspomniałam już w dziale „Bohaterowie”? Ale ogólnie rzecz ujmując nie jest źle, popracujesz, napiszesz jeszcze parę rozdziałów i myślę, że będzie OK.

• Marysueizm [5/5]
Hm, nic takiego w oczy się nie rzuciło. Sophie to miła, zwyczajna dziewczyna, jej przyjaciele także, a o postaciach z kanonu za wiele powiedzieć nie mogę. W każdym bądź razie, jeżeli chodzi o główną bohaterkę, tak trzymaj.

• Akcja [5/10]
Jest to zaledwie początek historii, właśnie piszę do niej czwarty rozdział. W przyszłości akcja zdecydowanie się rozwinie”
Trzymam Cię za słowo. Nic specjalnego w Twoim opowiadaniu na razie się nie dzieje, jednak napisałaś to w taki sposób, że przełknęłam to bardzo szybko i nawet się nie nudziłam! Więc jeżeli akcja się rozwinie, może być całkiem nieźle.

5. Poprawność językowa [20/40]

• Poprawność ortograficzna [10/10]
Błędów się nie doszukałam.

• Poprawność interpunkcyjna [0/10]
Tutaj już, niestety, trochę gorzej.
# „Siedząca po turecku, na drewnianej, zniszczonej podłodze, dziewczyna, drżącą ręką przerzucała strony leżącej przed nią na stole gazety.” – Zbędny przecinek przed „dziewczyna”,
# „Kiedy jako małą dziewczynkę pytano ją o to kim chce być w przyszłości”- O to, kim chce być w przyszłości,
# „Nie wiedziała, czy chłopak którego sprowadziła sobie jej współlokatorka również jest czarodziejem, czy mugolem.” – Przecinek po „chłopak”,
# „burknęła Vein spijając pianę ze swojego piwa” – Przecinek po „Vein”,
# „Bez słowa minęła swoich współpracowników i szefa, udając że nie widzi ich rozbawionych lub pobłażliwych min.” – Przecinek po „udając”,
# Ona także mu się przyglądała i był bardzo ciekaw do jakich wniosków doszła.” – Przecinek po „ciekaw”,
# „-Patrz co mam!” – Patrz, co mam!
# „Nie wiem jak to się dokładnie nazywa” – Przecinek po „nie wiem”,
# „Otworzyła je i wyjęła coś co wyglądało jak zwykły cukierek” – Przecinek po „coś”,
# Ja wiem co to jest!” – Ja też wiem, co! Kolejny zjedzony przecinek!
# zobaczyć co znajduje się pod nimi” – Znów przecinek, znów przed „co”,
# „Te wszystkie dzieciaki, które miały to wszystko o czym marzył” – Wszystko, o czym marzył,
# „Ale dobrze wiesz co cię czeka, jeśli zawiedziesz…” – Przecinek, przed „co”,
# „umiem już panować nad tym co robię.” – To samo, co powyżej,
# „uciszyła ją matka, jak zawsze kiedy tylko Sophie używała słów związanych z magią.” – Zawsze, kiedy,
# „Ci którzy przeżyli są w dużym szoku i ciężko cokolwiek z nich wyciągnąć, ale prawdopodobnie tamci po prostu nie lubią odmowy.” – Przecinek po „ci”.

• Literówki [8/10]
# „jękie” – jękiem,
# „(zmierzać) to” – do.

• Błędy rzeczowe [1,5/5]
Zanim przejdę do konkretów, muszę poruszyć jeden temat; masz kłopot ze spacjami po myślnikach. Przerwę robimy przed znakiem i po nim, niestety, ty robisz głównie tylko po, przez co tekst wygląda nieestetycznie. Nie ma sensu tego poprawiać, bo jest tego za dużo (no, chyba, że chcesz, aby Twoje opowiadanie było lepsze i masz na to czas i chęci) ale proszę, pamiętaj o tym w przyszłości!
# „Śmierciożercy” piszemy wielką literą.
# „drogi czytelniku” – miło by było, gdyby zwrot ten był pisany wielkimi literami.
# „Kontury były idealnie wyraźne, nie miał najmniejszych problemów z określeniem to coś przedstawia. – Miałaś na myśli „co to coś przedstawia”, mam rację?
# „osuszając szklankę do dna.” – Hm, nie da się czegoś osuszyć do dna. Opróżnić owszem.
# „mój panie” – „Panie” wielką literą.
# „Wystarczył przecież zły humor pana” – To samo, co powyżej.
# „Sam Wiesz Kto” – Sam-Wiesz-Kto.

• Błędy gramatyczne, stylistyczne [0,5/5]
Gramatyka
#
do nikąd” – donikąd,
# „nie ważne” – nieważne,
# „nie umiejące” – nieumiejące.

Stylistyka i inne
# „Wiał zimny wiatr, zrywający mijającym ją przechodniom czapki z głów, nieprzyjemne zimno wprawiało wszystkich w otępienie, każdy szedł szybko, że móc jak najszybciej schronić się we wnętrzu swojego domu.”
# Każda z nich ubrana była w długą, czarną szatę, a każdą z głów osłaniał przed wiatrem zaciągnięty kaptur.”
# „Niektórzy odzywali się co chwilę półgłosem, starając się przerwać panującą niezręczną ciszę. Postacie na wiszących na ścianie portretach dyskutowały cicho na jakiś temat, zerkając na przebywających w domu gości i prychając co chwilę niecierpliwie lub z oburzeniem.”
# „Kobieto! Święta są raz do roku. Pozwól się nam, choć ten jeden raz, pobawić. To obowiązkowy element świąt.”
# „Byli jego zupełnym przeciwieństwem (albo raczej on był ich przeciwieństwem)”
# „I stało się tak.” – „I tak się stało” brzmi o niebo lepiej. Mimo wszystko Twoja forma jest poprawna, jednak zalecałabym zamianę.

Język [5/9]

• Styl [2/5]
Styl? Hm. I tu mam problem, co napisać. Z jednej strony w Twoim stylu jest coś, dzięki czemu czyta się szybko i nawet przyjemnie, ale gdyby spojrzeć na to z innej strony, to jest trochę gorzej. Najsłabszym Twoim rozdziałem jest rozdział czwarty, czytając go mam wrażenie, że pisany był na szybko i byle jak. I jeszcze część, w której mały Chester dostrzega znak. Na początku jest super, ale im dalej, tym tekst traci na naturalności. Musisz pracować, musisz pisać! W końcu, jak to mówią, praktyka czyni mistrza.

• Wulgaryzmy [2/2]
„Cholery” mogę wybaczyć :)

• Humor [1/2]
Jako takiego humoru nie zauważyłam, ale Sophie jest niesamowicie sympatyczną postacią i chyba dam Ci ten jeden punkt. W końcu z jakiegoś powodu uśmiechnęłam się, czytając Twoje opowiadanie.

Podsumowanie, wynik końcowy [66/111]
Myślę, że zasłużony „Głupi sierściuch!”. Dlaczego? Bo Twój twór ni grzeje, ni ziębi, jest takie… pomiędzy. Nijakie? Hm, chyba nie. Może trochę. Ale to dopiero początek. Zobaczymy, co będzie dalej. Co mogę Ci poradzić? Pisz, pisz i jeszcze raz pisz. W końcu coś z Ciebie wyrośnie!


Komentarze (6), Dodaj


..............................................................................................................

Ocena numer: [4]
Data: 17 lipca 2011 Godzina: 22:26.


Przepraszam za opóźnienie w ocenach, jednak wakacje robią swoje… Ok, do dzieła! Creux Lune ocenia Nadiowe Teksty.


1. Pierwsze wrażenie [5/5]
Przede wszystkim estetycznie! Przesłodki szablon, zauroczyłaś mnie nim ogromnie!  Kolory dobrane idealnie, nic po oczach nie razi, mojego wzroku nie przyciągają  tandetne dodatki. Statystyki zachęcające. Czytając notki informacyjne i teksty przed opowiadaniami, od razu odniosłam sympatyczne wrażenie.

2. Wygląd [9/10]

• Szablon [5/5]
Urzekł mnie ogromnie. Przesłodki i świetne kolory. Jakość z najwyższej półki, nie jakieś rozpikselowane zdjęcia nie trzymające się kupy. Tylko nie wiem, jak on się ma do Pottera... Ale, co tam!

• Dodatki [2/3]
Żadnych muzyczek, zegareczków, reklam itd. Minimalizm, za to duuuuży plus! Jednak kłuje w oczy ten diabelski przycisk „lubię to” na końcu każdej notki. Wyrzucamy!

• Estetyka [2/2]
Jak już napisałam wcześniej, idealnie. Wszystko trzyma się kupki, jest schludnie. Widać, że wyglądu nie tworzył jakiś gumochłon.

3. Pomysł [4/5]

Lubię takie zbiory fanfiction: krótkich, ale konkretnych. Wtedy nie popadamy w monotonię i przechodzimy z jednej historii do drugiej. Przyznam szczerze, że wolę takie coś, od długich, nudnych nic niewnoszących opowiadań, w których autorzy rozpędzają akcje w ślimaczym tempie, zasypując nas głupimi opisami. Bo opis musi być dobry. Kocham Twoje drabble!

4. Treść [35/42]

• Narracja [2/2]
Trzecioosobówka, zupełnie bez zastrzeżeń.

• Bohaterowie, bohaterowie drugoplanowi [9/10]
Oj, różni. Starzy, dobrzy Huncwoci, panna Evans i jej koleżanki (tych już mam troszkę po dziurki w nosie, ale wszystko napisane przez Ciebie przyjemnie się czyta), Voldemort, Harry, Minerwa McGonagall, siostry Patil. Wielki Ropuch Hogwartu, ha! Cho Chang, która odkrywa nowe oblicze swej miłości do Digorry’ego. Spadasz z krawędzi kanonu, ale i tak to kupuję.

• Kanoniczność [4/10]

No z tym kanonem to bywa różnie u Ciebie, jednak jest to zamierzone i nie gryzie aż tak. Działa to na zasadzie Q-PY Blok, przyciąga, nie odpycha. Rozwaliła mnie na części Hermiona i Harry okupujący komputer, haha.

• Opisy, świat przedstawiony [5/5]
Opisy są krótkie, zwięzłe bez przesadnych i wymuszonych, pożal się Boże artystycznych metafor, które przypominają wyciągnięte z Harlequina. Świata jako tako stworzonego nie przedstawiasz. Teksty bardziej dają do myślenia czytelnikowi, sam odnajduje się w nim. Wiemy, kiedy coś się dzieje, i o kim mowa, nawet, jeśli nie napisałaś, kim ten ktoś jest.

• Marysueizm [5/5]
A kysz słodkie poczwary! Gnijcie w Azkabanie, ot co. Wbiłaś Mary Sue do sedesu i spuściłaś wodę.

• Akcja [10/10]
Dzieje się dużo, każdy tekst wnosi coś nowego. Przyznaję bez bicia, nie nudziłam się! Humor, jakim są przepełnione i zwroty akcji, nie pozwalają na nudę. Pewna jestem, że nawet Rita Skeeter wystawiłaby Ci pozytywną opinię.

5. Poprawność językowa [39/40]

• Poprawność ortograficzna [10/10]
Wszystko w jak najlepszym porządku.

• Poprawność interpunkcyjna [10/10]
To samo.

• Literówki [10/10]
Klawiatura Twoim przyjacielem.

• Błędy rzeczowe [4/5]
# „Kiedy pytał mnie, czy pójdę z nim na bal, myślałam, że oszaleję z radości.” - Kiedy zapytał mnie, czy pójdę z nim na bal… (tekst „Niezauważona”)

• Błędy gramatyczne, stylistyczne [5/5]
Jestem głodna jakichkolwiek błędów. Chyba umrę z głodu.

Język [8/9]

• Styl [5/5]
Jak najbardziej poprawna trzecioosobówka, bez zastrzeżeń. Piszesz lekko. Czytając, nie odczuwam żadnych wymuszonych środków stylistycznych, od których szczerze mówiąc, robi mi się niedobrze.  Przyjemność, nieciążący nade mną obowiązek oceniającej, siedziała obok mnie i mojego laptopa. Podeślę tego bloga znajomym. Czysta przyjemność czytania. Rewelacja! Byłabym zapomniała! Nie umknęło mojej uwadze, że uwielbiasz, kiedy Twoi bohaterowie wzywają Merlina! Charakterystyczne? Możliwe..

• Wulgaryzmy [1/2]

Są, są! Aczkolwiek uzasadnione, dlatego tylko ten jeden punkt odjęłam. Czym by było nasz życie bez odrobiny pieprzu.

• Humor [2/2]
Uśmiałam się do łez przy czytaniu Twoich tekstów. Kocham „Miłość wszystko zwycięży”. Niestety na podłodze nie miałam poduszek i spotkałam się z twardym uderzeniem o panele. Upadek z krzesła? Jak najbardziej, polecam. Tak na marginesie, to za humor powinno być więcej punktów... Jest kluczowy wręcz, w niektórych przypadkach. Drabble przekomiczne! A najnowszy, choć z 2009 roku, jak napisałaś, tekst „Potteromania” doprowadził mnie do łez. Kategoria, którą mogę od dzisiaj nazywać Nadia, z całym szacunkiem!

Podsumowanie, wynik końcowy [100/111]
Brawo! Nagroda tygodnika „Czarownica” zasłużona! Gdyby nie kanon, poleciałaby najwyższa kategoria, którą chciałam z miejsca Ci przyznać. Przyznaje, że stałam się zwolenniczką i wyznawczynią Twoich opowiadań. Masz mnie. Drabble takie, jakie mają być, krótkie, dobitne i zaskakujące. Opowiadania nieprzytłoczone ciężkimi, nudnymi, kupki nietrzymającymi się opisami. Wszystko pisane lekko. Dar od Boga? Możliwe. Merlin Cię kocha, ja też. Prosiłabym jednak, żebyś ograniczyła wulgaryzmy, ale jednak nie wykluczyła ich całkiem! Bo przyznaję, dodają „tego czegoś”. Cóż mogę więcej powiedzieć… zapraszam wszystkich do czytania!

Komentarze (4), Dodaj


..............................................................................................................

Ocena numer: [3]
Data: 1 lipca 2011 Godzina: 22:36.


Upojona sukcesem i szczęśliwa z dostania się do wymarzonej szkoły Caroll ma nadzieję, że wyrwanie z kolejki i ocenienie Życia Astorii Malfoy zostanie jej wybaczone! Swoją drogą, Pani Autorka chyba nie lubi czekoladowych żab.



1. Pierwsze wrażenie [3/5]
Adres jakoś mnie nie specjalnie zachęca, aby otworzyć bloga i wziąć się za czytanie, ale jak mus to mus – przełamuję się i wchodzę. Wita mnie spokojny szablon, wszechobecne biele, szarości, z domieszką zieleni. Grafika delikatna, profesjonalna i nie Twoja. Ale jak na warunki Onetu jest naprawdę ładnie, tylko te reklamy mnie drażnią. Do tego nic nie mogę z nimi zrobić… Dlatego jestem stanowczo za zakładaniem blogów w innych serwisach. Czcionka wyraźna, duża, może troszkę aż za bardzo, troszkę bym ją pomniejszyła.

2. Wygląd [7,5/10]

• Szablon [3,5/5]
Szablon, niestety, nie Twój, jednak bardzo ładny i miły dla oka. Jednak mimo to cytat (?) na grafice w dalszym ciągu mnie nie przekonuje. I kolumna z blogiem jak na mój gust mogłaby być odrobinkę jaśniejsza, ale to tylko taka mała sugestia. Ogólnie, podoba mi się, nie jestem specjalnie zachwycona, ale jest dobrze.

• Dodatki [2/3]
Irytuje mnie banner bloga autorki szablonu, ale oprócz tego, co my tu mamy? A, Onetowski licznik, ogłoszenia o tym, gdzie zostawiać powiadomienia i spam, owy powiadamiacz i spamownik, o blogu, bohaterowie, polecam, zapowiedź czwartego rozdziału, którego nie oceniam, o Autorce i wywiader. Dużo tego, ale jakoś ładnie to upchane.

• Estetyka [2/2]

Jak już wspomniałam, czcionka trochę za duża, mniejsza wyglądałaby lepiej. Oprócz tego wszystko w porządku.

3. Pomysł [2/5]

Astoria Malfoy. Ta postać daje duże pole do popisu twórcom fanfiction, albowiem informacji w kanonie nie ma o niej zbyt dużo. Niestety, wiele osób podejmuje się tego tematu i większa ich część nie potrafi go w porządny sposób zrealizować.
Opowiadanie, które, notabene, jest pisane w postaci pamiętnika, rozpoczyna prolog, którego koncepcja jest ciekawa, jednak błędy w nim zawarte psują efekt. Dowiadujemy się, że Astoria została przymuszona do ślubu z Draconem, że podkochiwała się w nim w szkole, ale kiedy przyszło co do czego to zaczęła się wahać. Ja tam na jej miejscu bym się nawet nie zastanawiała, szczerze mówiąc.
Rozdział pierwszy, Astoria narzeka na pogodę (błędy, błędy, błędy), Astoria rozpływa się nad swoim widokiem z okna i wspomina wspaniałe dzieciństwo (znowu błędy), Astoria wraca do rzeczywistości, bo ma spotkanie z Draconem, który ma zostać w bliskiej przyszłości jej mężem. Rozmyśla nad tym, co ją czeka, co jest średnio interesujące, ale jakoś da się przebrnąć. Dowiadujemy się, że Astoria ma siostrę, starszą, poślubiła niejakiego Evana, który podobno jest synem dobrego kolegi ich ojca. Mhm, idziemy dalej.
Gdy Astoria się już wykąpała i wyszykowała, na czego opis poświęciłam chyba pół rozdziału, wreszcie pojawia się dialog. Nie to, że mam coś do dogłębnych opisów, ale cieszę się, że w końcu postanowiłaś wprowadzić nowego bohatera, którym, uwaga, jest mama. Mama chwali córeczkę za to, jak wygląda, „gładzi jej czarne włosy” (swoją drogą – skoro Twoja Astoria posiada włosy czarne, to dlaczego modelka na szablonie ma odcień bardziej brązowy?), po czym przeprowadzają szybką, ale poważną rozmowę na temat małżeństwa z Draconem. Przerywa im ją dzwonek do drzwi, bo oto właśnie pojawia się gwóźdź programu – rodzina Malfoy’ow! Oklaski, poproszę. Mama Astorii próbuje „zeswatać” swoją córkę z jej przyszłym mężem („Idźcie sobie pogadać do ogrodu”). Draco czyści huśtawkę, oświadcza się Astorii i popełnia wielkie faux pas przy okazji. Potem całuje narzeczoną, ale miłość! Kurczę, to nie jest Malfoy, którego stworzyła Rowling, co to, to nie.
W rozdziale drugim Astoria idzie zakupić suknię ślubną i spotyka swoją siostrę Dafne. Poznajemy burzliwe początki jej małżeństwa, a właściwie - „poznajemy”, co ja mówię.
Pierwszy rozdział był ciekawszy, zdecydowanie.
Trzecia część opowiadania jest zatytułowana „Przyjęcie zaręczynowe” i nie wzbudza we mnie żadnych emocji. Chyba wiem, co mnie czeka. Narcyza okazuje wiele sympatii Astorii, to akurat mi nie przeszkadza. Lucjusz wygłasza przemówienie, bla, bla bla, Astoria przechadza się z Draconem, bla, bla bla, Astoria rozmawia z Narcyzą, bla, bla, bla, Astoria rozmawia z Dafne, bla, bla, bla, akcjo, rozwiniesz się jakoś?
O, uwaga. Ślub Astorii i Dracona i wreszcie ich noc poślubna. To chyba najpoprawniejszy ze wszystkich Twoich rozdziałów co, niestety, wcale nie oznacza, że jest dobry. Czeka Cię naprawdę dużo, dużo pracy.

4. Treść [11,5/42]

• Narracja [0/2]
Przeciętna pierwszoosobówka, zanotowałam sobie jeden przypadek mieszania czasów:
„Przeraziłam się, bo do spotkania mam jeszcze trzy godziny, aby porządnie przygotować się.”

Jeżeli używasz czasu przeszłego, to zdanie powinno brzmieć „Przeraziłam się, bo do spotkania miałam jeszcze trzy godziny”. Do tego jest tu jeszcze jeden błąd, ale tutaj nie o tym.
O, i drugi znalazłam:
# „(…) zapytałam, gdy tylko wyszliśmy ze sklepu, kierując się do sklepu z upominkami, gdzie mamy wybrać zaproszenia na ślub.”

I jeszcze jeden:
# „- Chodźmy do głównej sali – odezwał się Lucjusz, po czym skierował nas do pomieszczenia, w którym odbywa się przyjęcie.”


• Bohaterowie [0-5]

Zarys głównego bohatera musi być dokładny i charakterystyczny. Oceniamy, jak ci to wyszło.

• Bohaterowie, bohaterowie drugoplanowi [2/10]

Nie chcę Cię urazić, naprawdę, ale gdybym nie zajrzała do działu „Bohaterowie”, to nie dowiedziałabym się o Twoich postaciach zupełnie nic. Z tekstu mało co wynika, wiemy, że Astoria ma czarne włosy i dwadzieścia cztery lata, Draco ma szare oczy i blond włosy, może jeszcze parę innych szczegółów, jednak w tym momencie nie pamiętam, a nie mam zamiaru doszukiwać się ich na umór. Musisz bardziej zarysować swoich bohaterów, popracuj nad tym.

• Kanoniczność [6/10]
Tekstu jest zbyt mało, by cokolwiek stwierdzić, ale wiem, że Draco mija się z wizją Rowling, wątpię, aby przeszedł aż taką przemianę. A przystojny Draco występuje wyłącznie w filmie.

• Opisy, świat przedstawiony [2/5]
Skupiasz się na opisywaniu rzeczy nieistotnych, a kompletnie olewasz sobie bohaterów. Już wspomniałam, popracuj nad tym, bo są oni tacy… bezbarwni. Zauważyłam też coś, czego naprawdę nie lubię – często się powtarzasz. Opisujesz miejsca, rzeczy, ale masz dosyć mały zasób słów, co mnie osobiście razi, i takie mam przeczucie, że nie tylko mnie.

• Marysueizm [0,5/5]
Bogata dziewczyna zmuszona do poślubienia jednego z najprzystojniejszych (ciekawe tylko, od kiedy to) chłopaków w szkole. Biedna ona, szczerze jej współczuję.

• Akcja [0/10]
Wybacz mi, ale naprawdę wynudziłam się, czytając Twoje opowiadanie. Nie miej mi tego za złe – może rozwiniesz jeszcze akcję (zalecane, naprawdę!), bo napisałaś w sumie bardzo mało, ale na dobrą sprawę z Twoich trzech krótkich rozdziałów można by było zrobić jeden dłuższy. Postaraj się rozbudować trochę przebieg wydarzeń, wprowadź coś ciekawszego niż tylko rozmowy Astorii i jej zamartwianie się przyszłością. Proszę!

5. Poprawność językowa [0-40]
Wypisanie błędów w Wordzie zajęło mi dziewięć stron. DZIEWIĘĆ. Więc przeczytaj to, proszę.

• Poprawność ortograficzna [10/10]
Nie znalazłam, dzięki Ci, Boże!

• Poprawność interpunkcyjna [0/10]
# „W oddali, mogłam dostrzec las, który mienił się kolorowymi liśćmi” - przecinek przed „mogłam” jest tu zbędny.
#Z bliska, widziałam swój ogród, który był już obsypany paroma liśćmi z pobliskich drzew, które rosły obok mego domu.”
– Kolejny zbędny przecinek, tym razem przed „widziałam”.
# „Teraz, Dafne miała swoje życie już od trzech lat.”
– Zlikwiduj przecinek po „teraz”, ZNOWU.
# Przyszedł taki dzień, że moja siostra, musiała wyjść w końcu za mąż. Rodzice byli tacy hojni, i to oni wybrali jej małżonka.”
– Same niepotrzebne przecinki, wdech, wydech, wdech, wydech…
# „Czasami Dafne pisała takie listy, że nie mogłam zrozumieć, jej przeznaczenia do mnie.”
– Mam ochotę stworzyć osobną kategorię z niepotrzebnymi przecinkami. Specjalnie dla Ciebie. Po kiego czorta tutaj przecinek przed „jej”?!
# „>>U mnie i mego męża, wszystko w porządku<<.” –
Nie muszę mówić, co.
# „Gdy zakręciłam kurek, wyszłam z pod prysznica, nakładając na siebie bawełniany biały ręcznik.”
– Dla odmiany, przecinka brakuje! Między „bawełniany” i „biały”, mianowicie.
# „Po chwili, znalazłam kreację.”
– Bez przecinka, bez, bez, bez!!!
# „Wygramoliłam z wieszaka zwiewną błękitną sukienkę”
– Zwiewną, błękitną sukienkę.
# „Do drzwi mego pokoju, zapukała moja mama, pytając czy może wejść.”
– Do drzwi mego pokoju zapukała moja mama, pytając, czy może wejść.
# „Miała na sobie, krótką seledynową sukienkę”
– Krótką, seledynową sukienkę. Bez przecinka po „sobie”.
# „Jej szyję, zdobił piękny nieskazitelny naszyjnik.”
– Jej szyję zdobił piękny, nieskazitelny naszyjnik.
# „- Witaj córeczko”
– Przecinek między „witaj” i „córeczko”.
# „- Cześć mamo”
– Cześć, mamo.
# „czarny elegancki surdut”
– czarny, elegancki.
# „(…) następnie, tata przywitał się z Narcyzą Malfoy”
– Po co ten przecinek po następnie, po co, ja się pytam?
# „Mama podeszła do Narcyzy Malfoy, gdzie pocałowały się w oba policzki. Potem przywitała się z Lucjuszem, który pocałował jej dłoń oraz z Draco.”
– Przecinek przed „oraz”.
# „- No Draco”
– No, Draco.
# „- Witaj Astorio”
„-Witaj, Draco” – W obu przypadkach przecinek po „witaj”. # „Odkąd wstałam, nie miałam niczego w ustach.” – Bez przecinka.
# „Ja z Draconem, siedzieliśmy pomiędzy swoimi rodzicami. Po pewnym czasie, wzięliśmy się za jedzenie kurczaka.”
– To, co powyżej, oba przecinki są tu zbędne.
# „- Też tak uważam Lucjuszu – powiedział mój ojciec. – Takie wesela, nie były stosowane w naszej rodzinie.”
– ten przecinek po „wesela” przenieś przed „uważam”.
# „Dafne, jest w trzecim miesiącu ciąży i jest bardzo szczęśliwa.”
– Ja za to jestem nieszczęśliwa, bo znowu widzę niepotrzebny przecinek. W ciąży na szczęście też nie jestem.
# „Na pewno za jakiś czas, pojawi się potomek naszych dzieci”
– Jak myślisz, co?
# „- Dobrze mamo.”
– Dobrze, mamo.
# „Chłopak, zgodził się”
– Chłopak zgodził się, ale ja nie zgadzam się z tym przecinkiem tam.
# „Po całym tym dniu, udałam się do swego pokoju.” – Ile jeszcze tych nadprogramowych przecinków?!
# „Madame Malkin, od razu przeszła do rzeczy.”
– Nie wiedziałam, że jestem aż tak cierpliwa.
# „Kiedyś, rozmawiałaś tak, że trudno było ci przerwać, a teraz milczysz.”
– Kiedyś rozmawiałaś tak…
# „A teraz kiedy jestem w ciąży, tym bardziej.”
– A teraz, kiedy jestem w ciąży, tym bardziej.
# „- No kogo?”
– Przecineczek, Droga Pani.
# „Po tym spotkaniu dowiedziałam się, że jednak coś Dafne ukrywa, lecz nie wiem co takiego.”
– Lecz nie wiem, co takiego.
# „Dopiero przy wejściu, zorientowałam się, że obok mojej prawej kroczył Draco, który był ubrany w piękny elegancki surdut.”
– Piękny, elegancki surdut. Do tego niepotrzebny przecinek po „wejściu”.
# „(…) którzy ubrani byli w czarne eleganckie ubrania.”
– Kolejny brak przecinka.
# „- Dziękuje ci słonko.”
– Po pierwsze to „e” na końcu słowa „dziękuję” razi, po drugie brak przecinka przed „słonko”.
# „Mam nadzieje, że wasze dziecko, nie odziedziczy charakteru Dracona.”
– Ja natomiast mam nadzieję, że Twoje dziecko nie odziedziczy po tobie wiedzy o interpunkcji.
# „- Bo chce dla ciebie dobrze siostrzyczko.”
– Przecinek przed siostrzyczko.
# „Trochę się przeraziłam, bo Draco z nim rozmawia, i wydają się bardzo zaprzyjaźnieni.”
– Przed „i” nie stawiamy przecinka!
# „(…) a ja nawet nie pomyślałam o tym, że, aby mieć to dziecko, które tak pragną nasi rodzice”
– Bez przecinka po „że”.
# „Już chciałam odejść, wejść do środka, kiedy poczułam, jak na moje nagie ramiona, ktoś zakłada mi marynarkę, a potem lekko objął.”
– Przecinek po „ramiona” zbędny.
# „(…) pokryte piękną błękitną atłasową pościelą.”
– Oddziel przymiotniki przecinkami.
# „Mówicie co chcecie, ale serce bije mi jak oszalałe.”
– Mówcie, co chcecie.
# „Boje się, nie wiem czego, ale się boję.”
– Nie wiem, czego.
# „Eliksir spokoju, wcale mnie nie opanował.”
– Bez przecinka.
# „Na mój widok, uśmiechnęła się promiennie.” – Jak powyżej.
# „Była już ubrana w piękną długą niebieską sukienkę, a do tego dopasowane szpilki.”
– Była już ubrana w piękną, długą, niebieską sukienkę, a do tego miała dopasowane szpilki.
# „Ujrzałam piękną niebieską spinkę z białym kwiatem.”
– Piękną, niebieską.
# „- Och mamo”
- Och, zacznij stawiać przecinki w odpowiednich miejscach.
# „Na moim policzku, spłynęła samotna łza.”
– Mhm, przecinek stąd też może spływać.
# „Jak się okazało, świadkiem Dracona został jego przyjaciel ze szkoły Blaise Zabini.”
– Po „szkoły” przecinek.

• Literówki [0/10]
# „Może tak, możenie”
– Spację poproszę, między „może” i „nie”.
# „Matka Natury”
– Matka Natura!
# „pokażę”
– pokaże,
# „nadzieje” – nadzieję, powtarza się parokrotnie,
# „niebyło”
– nie było,
# „eleganci”
– elegancki,
# „przytakują”
- przytakując
# „wyciągną” – powinnam zaliczyć to do błędów ortograficznych, ale modlę się, aby to była literówka.
# „Fiu”
– Fiuu,
# „prawda”
– prawdą,
# „ramie”
– ramię,
# „ (różne) historię”
– historie
# „rodzinny”
– rodziny
# „zwiewna”
– zwiewną.

• Błędy rzeczowe [0/5]
OD GROMA.
# „Spojrzałam na przepiękny krajobraz, który mienił się kolorami, witając tym złotą jesień.”
– Nie, nie, nie, coś mi tu nie pasuje. Krajobraz witał jesień kolorami? A to czasem nie jesień sprawiła, że krajobraz stał się kolorowy?
# „(…)tworząc także przepiękną melodię szumu.”
– Wybacz, ale NIE MA czegoś takiego jak melodia szumu.
#Z bliska, widziałam swój ogród, który był już obsypany paroma liśćmi z pobliskich drzew, które rosły obok mego domu.”
– Pobliskie nie znaczy obok.
# „(…) które teraz widzę je całkowicie puste, kołyszące się pod wpływem wiatru.”
– Bez je, bo zdanie traci cały sens!
# „Jej promiennego uśmiechu, różanych policzkach, kiedy się wstydziła.”
- „Policzków” powinno być.
# „Widzieliśmy się ostatnim razem na jej ślubie, czyli od trzech lat.”
– Widzieliśmy się ostatnim razem na jej ślubie, czyli trzy lata temu.
# „Czasami Dafne pisała takie listy, że nie mogłam zrozumieć, jej przeznaczenia do mnie.” – To zdanie jest kompletnie pozbawione sensu, plus błąd interpunkcyjny.
# „Przeraziłam się, bo do spotkania mam jeszcze trzy godziny, aby porządnie przygotować się.”
– Moment, zaczekaj. Masz trzy godziny do spotkania, ok. A ile czasu masz na wyszykowanie się? Poza tym – „aby porządnie przygotować się” nie jest błędnym sformułowaniem, ale musisz przyznać, że „aby porządnie się przygotować” brzmi lepiej.
# „Odkładałam każdą sukienkę na bok, które wydawały mi się nie odpowiednie na te spotkanie.”
– Mam pytanie, jedno, zasadnicze. Czy ty widzisz, co ty piszesz?
# „Wygramoliłam z wieszaka zwiewną błękitną sukienkę”
– Nie można wygramolić czegoś, można tylko i wyłącznie „wygramolić się”.
# „Potem nałożyłam na rzęsy lekki makijaż i lekko pomalowałam usta czerwoną szminką.”
– Rozumiem, że na rzęsy także nałożyłaś szminkę, tusz, podkład…? Nie? Bo na rzęsy można nałożyć tusz, nie makijaż.
# „Swoje czarne włosy miała rozpuszczone, które sięgały jej do ramion.”
Jeżeli już, to: Swoje czarne włosy miała rozpuszczone; sięgały jej do ramion”
# „Ja właśnie byłam w twoim wieku, kiedy się ożeniłam z twoim ojcem.”
– Czyżby ojciec był kobietą? Jeżeli nie, to matka Astorii może tylko i wyłącznie wyjść za mąż.
# „Po chwili usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.”
– Odnosisz się do Astorii i jej matki, a więc poprawną formą jest „usłyszałyśmy”. Chyba, że któraś z nich ma jakiś mroczny sekret.
# „Wyszłam z mamą z mego pokoju, po czym podeszłam na szczyt schodów.”
– Nie można podejść na szczyt!
# „Zauważyłam na dole cztery sylwetki. Jeden należał do mego ojca” – Jedna, sylwetka, jeden ojciec, jedno dziecko, ale sylwetka tylko i wyłącznie jedna!
# „(…) po czym schylił się i pocałował moją dłoń lekkim muśnięciem ust, gdzie poczułam lekki dreszczyk”
– Lekki dreszczyk? Gdzie? Na dłoni? Dziwne to. Poza tym „pocałować” a „musnąć” to dwie różne czynności.
# „- Co ty na to kochanie? – rzekła do mnie mama. – Odpowiada ci taki ślub.”
– Odpowiada ci takie zdanie? Bo mi nie.
# „Wiadomo, początki są zawsze trudne, lecz końce są bardzo milsze.”
– Miłego końca błędów to ja wciąż nie widzę…
# „Kazała mi szybko wstać z łóżka i bym się ubierała, bo chce mnie zabrać do Madame  Malkin, aby ta wymierzyła miary do mojej sukni ślubnej.” -
By się ubierz, to wymierzymy miary.
# „
biorąc mi lewą rękę” – Okej, tobie wziął lewą, to ja prawą poproszę!
# „Na dźwięk słów „niespodzianka”
– Niespodzianka to jedno słowo.
# „kto by je nie lubił”
– kto by ICH nie lubił, ICH!
# „Zrobiłam, jak kazała. Zdjęłam swój czarny płaszcz, dając go matce, po czym weszłam na okrągły podest.”
– Ciekawa jestem, jak to jest zdejmować płaszcz i jednocześnie komuś go dawać.
# „(…) zapytałam, gdy tylko wyszliśmy ze sklepu, kierując się do sklepu z upominkami, gdzie mamy wybrać zaproszenia na ślub.”
– Wyszłyśmy, zaczynam wierzyć, że któraś z nich naprawdę skrywa jakąś tajemnicę.
# „(…) lecz dla mnie przekupstwo, nie leży w naturze.”
– Dla kogoś w naturze coś leżeć nie może, ewentualnie w czyjejś naturze.
# „Przez całą drogę milczeliśmy.”
– Milczałyśmy, do diabła!
# „- Czy nie uważasz, że te zaproszenie jest ładne?”
– Czy nie uważasz, że to zaproszenie jest ładne lub czy nie uważasz, że te zaproszenia są ładne.
# „Zamówiliśmy u kelnera kremowe piwo dla mnie oraz sok dla Dafne, po czym zaczęłyśmy rozmowę o wszystkim.”
– Zamówiłyśmy!!!
# „Nie mogłabyś mi opowiedzieć, jak ci się żyje z mężczyzną, którego wybrali ci rodzice.”
– Na końcu zdań pytających stawiamy pytajnik.
# „Gdy kelner przyniósł nam napoje, upiliśmy łyk trunku.”
– Upiłyśmy, no proszę cię!
# „- Tak – odpowiedziała po kilku wahaniach”
– To ciekawe. Można odpowiedzieć „po kilku chwilach wahania”.
# „(…) co mnie bardzo nie zaspokoiło.”
– Co? Co mnie bardzo zaniepokoiło chyba miałaś na myśli. Przynajmniej mam taką nadzieję.
# „- Będziesz z Evanem na moim ślubie. Mogę liczyć na druhnę.”

„- Powiedz mi, mam się bać tych początków.”
- Znowu te nieszczęsne pytajniki.
# „Na jej ostatnie słowa, uśmiechnęliśmy się.”
– Uśmiechnęłyśmy się, ale mi do śmiechu nie jest.
# „- Życie ci z całego serca takiego stanu – powiedziała do mnie z uśmiechem.”
– Ok., a ja ci życię, żebyś uważała na to, co piszesz.
# „Potem rozmawialiśmy już tylko o naszym dzieciństwie. Wspominaliśmy sobie różne historię, kiedy byłyśmy małe.”
– Mam nadzieję, że dostrzegasz tu błąd, który wymieniłam tutaj masę razy?
# „Wkrótce, mama weszła do baru z obładowanymi bagażami.”
– Weszła obładowana bagażami.
# „Pomogłyśmy jej z Dafne się tym uporać.”
- Mi byś Boże pomógł się Z tym uporać…
# „Zgadnij Astorio, kogo zobaczyłam na przedmieściach Pokątnej.”
– O Matulu, zastrzelcie mnie. Ulica NIE MOŻE mieć przedmieścia!!!
# „- Potrzebne to.”
- Znak zapytania zawsze jest potrzebny!
# „Zrobiło mi się nagle ciepło pod moją sukienką.”
– A zrobiło ci się kiedyś ciepło na sukience?
# „Przywitał się z gośćmi, po czym wzniósł toast za mnie i Dracona, mówiąc nam, aby nasze małżeństwo wiodło się pomyślnie i zgodnie.”
– Życząc nam. Ja ci życzę większej umiejętności posługiwania się językiem.
# „Miała filetową długą sukienkę, włosy miała proste, które sięgały jej do ramion.”
– Filetowa sukienka musi być naprawdę piękna!
# „Na jej ostatnie słowa, nogi miałam jak z waty.”
– Na jej ostatnie słowa poczułam, że nogi robią mi się jak z waty. Tak, dobrze widzisz, przecinek nie jest potrzebny tam, gdzie go postawiłaś.
# „Przechadzając tak w milczeniu, zauważyliśmy w podeszłym wieku ogrodnika, który zmiatał liście z trawnika.” – Przechadzając SIĘ.
# „- Jak mogłam nie przyjść.”
– Jak mogłaś, po raz enty, nie postawić pytajnika na końcu zdania pytającego?
# „- To się cieszę. A wiadomo już, no wiesz, płeć dziecka.”
– To, co powyżej.
# „Powiem wam szczerze, zadrżałam, gdy to powiedziała.”
– Powiem wam szczerze, ŻE ja ciągle drżę, gdy to czytam.
# „Jej milczeniem, wiedziałam, że tak było.”
– Co to to jest, to ja nie wiem, i chyba nawet nie chcę wiedzieć.
# „Dopiero Dafne mi o tym uświadomiła, że to z Draconem zrobię ten pierwszy raz.”
– Po pierwsze: powinno być „Dopiero Dafne mi to uświadomiła” lub „Dafne uświadomiła mnie w tym”. Po drugie, jeżeli chodzi o drugą część zdania, pierwszego razu się nie robi, pierwszy raz się przeżywa.
# „Och, jak ja potrzebuje oddechu, świeżego powierza.”
– Odetchnąć świeżym powietrzem.
# „Wyszłam na ze wewnątrz, aby pooddychać trochę świeżym powietrzem.”
– Co to ma być?
# „Pomieszczenie było bardzo duże i wyposażone pięknymi udekorowanymi meblami.”
– Pomieszczenie było bardzo duże i wyposażone w piękne, udekorowane meble.
# „Łazienka moja i Dracona wyglądała bardzo pięknie, która była pokryta białymi kafelkami.”
– Po co wciskać tam to „która”?
# „(…)która jedna należeć będzie do mnie, a druga do Dracona.”
– Błąd taki sam, jak powyżej.
# „Za wanną, mieliśmy prysznic, mieniający się kremowym kolorem i błękitnym nakryciem.”
– Że niby, co on robi?
# „Boję się, nie wiem czego, ale się boję. (…) Czy może słowo „tak”, które będę musiała wydusić ze swego gardła?”
– Prawidłowa forma tutaj to „słowa”.
# „Pewnie się zastanawiacie, kto to jest ciocia Megan. Już mówię. Jest to siostra mojej mamy, która pracowała w Departamencie Tajemnic. Mówię była, bo siedem lat temu umarła z ręki śmierciożercy.”
- No właśnie o to chodzi, że nie mówisz. Mieszasz czasy.
# „Związała się z mężczyzną z mugolskiego pochodzenia, więc zabito ją, jak i jej męża.”
– nie można być z jakiegoś pochodzenia, można mieć jakieś pochodzenie, a więc „z” w tym zdaniu jest niepoprawne.
# „Goście, którzy przyszli (nie było ich zbyt wielu), usiedli na przeznaczonych krzesłach.”
– Na WYZNACZONYCH krzesłach, a jeżeli przeznaczonych, to tylko przeznaczonych dla nich.
# „Dopiero życie z nim okaże się, jaki jest naprawdę.”
– Tutaj to naprawdę nie wiem, co miałaś na myśli. Że życie pokaże, jaki jest naprawdę? Coś Ci nie wyszło.
# „to chyba oczywiste, przecież samego siebie, by się nie poślubił”
– Po pierwsze ZNOWU, ZNOWU, ZNOWU NIEPOTRZEBNY PRZECINEK. Po drugie, to „się” zawadza i odbiera zdaniu cały sens.
# „Przyjęcie było nawet całkiem fajne.”
– Może być albo całkiem, albo nawet fajne, na pewno nie „nawet całkiem”.
# „Pocałował mnie krótko w usta, po czym zaszedł mnie od tyłu, aby ręką odsłonić moje włosy, które dał mi je na prawe ramię.”
– Ręką odgarnąć moje włosy na prawe ramię.
# „ (…) jestem twoją żoną i proszę od ciebie, żebyś był wobec mnie czuły.”
– Można wymagać czegoś od kogoś, ale prosić czegoś od kogoś? Pierwsze słyszę.
# „Nie wiem, czy dobrze zrobiłam, ale miałam jedną pewność.”
– A czy możliwe jest, by mieć dwie pewności?
# „Pieszczoty, które doświadczyłam od niego, były jak przypływ niesamowitej energii.”
– Pieszczoty, które doświadczyłam, pieszczoty, które mi zafundował, ale na pewno nie „doświadczyłam od niego”.
# „Począwszy od brzucha, a kończąc na mych piersiach, które zamknął je bez problemu w swej dłoni.”
– Podziel to na dwa zdania lub zlikwiduj to „je”.

• Błędy gramatyczne, stylistyczne [0/5]

Z gramatyką u Ciebie jest bardzo słabo, spójrz sama:
# „nie dorzeczne” - niedorzeczne
, ale o tym już wspomniałam,
# „ w skutek”
– wskutek,
# „z pod”
– spod,
# „nie odpowiednie”
– nieodpowiednie,
# „Gdy byłam już ubrana, poszłam do mojej toaletki, którą miałam po lewej stronie łóżka.”
– Podeszłam do toaletki, pójść można do toalety.
# „Na sam koniec, popsikałam się lawendowym perfumem.”
– Słowo „perfumy” nie posiada liczby pojedynczej, na brodę Merlina!
# „Wystarczy chcieć znaleźć tą miłość.”
– Tę miłość, tę!
# „Mój wzrok stanął na Draco, który właśnie mi się przyglądał”
– Mój wzrok zatrzymał się na Draconie, który właśnie mi się przyglądał.
# „- Zapraszam już do jadalni – powiedziała mama. – Pewnie obiad już jest przygotowany.”
– Niepotrzebne to „już” po zapraszamy.
# „nie zbyt”
– niezbyt.
# „Niestety, były one obłożone mnóstwem liści, a poręcze były brudne z piasku.”
– Z piasku można robić babki, a brudnym można być od piasku.
# „(…) także na ramiona brązowy sweter na guziki, bo za oknem zauważyłam jak szaleje wiatr.” – Zauważyłam szalejący wiatr ale też zauważyłam, jak ty szalejesz z językiem polskim.
# „tą kobietę?”
– tę kobietę.
# „  - Tak mamo, ta jest ładna, i chce tą. Nie chce już żadnej oglądać – rzekłam stanowczym tonem.” – Jeżeli już, powinno być „tę”, ale odnosisz się do zaproszeń, więc nie wiem, skąd tu się wziął rodzaj żeński i liczpa pojedyncza.
# „- Dobrze. Weźmiemy tą.”
– Niedobrze właśnie, dobrze by było gdybyście wzięły tę, w dodatku znowu rodzaj żeński i pojedyncza liczba…
# „(…) tą niespodziankę”
– tę niespodziankę!!!
# „nie długo”
– niedługo.
# „Wiec”
– wiedz!!!
# „tą najważniejszą noc.”
– Tę najważniejszą noc.
# „panikuje”
– panikuje
# „suknie”
– suknię
# „ramie”
– ramię,
# „nadzieje”
– nadzieję,
# „chce”
– chcę,
# „dziękuje
” – dziękuję
Zjadanie ogonków na końcach wyrazów powtarza się tak często, że nie mogę tego uznać za zwykłą literówkę.
# „Do ceremonii dzieliły mnie jeszcze sześć godzin, więc powoli przygotowywałam się.”
– Dzieliło mnie sześć godzin.
# „Rodzina zaczęła klaskać, po czym za niedługo, krzesła, na których siedzieli goście, zostały usunięte, aby zrobić miejsce na przyjęcie weselną.”
– Przyjęcie weselne. I tradycyjnie niepotrzebny przecinek, tym razem po „niedługo”.
# „Najbardziej zaskoczyły nas prezenty ślubne, bo większość rodziny dawali nam pieniądze.”
– Większość rodziny dawała nam pieniądze. Tak swoja drogą, to naprawdę zaskakujące.
# „nie liczni”
– nieliczni.

A do tego okropnie wręcz się powtarzasz!
# „Obudziło mnie wrześniowe słońce. Och, to jest nie dorzeczne, że jeszcze świeci słońce. Nie to, żebym miała przeciwko słońcu, kocham, gdy jest ciepło, lecz ciągła zmiana pogody, irytowała mnie. Raz świeci słońce, raz pada deszcz.” – Fakt faktem, że mamy lipiec, ale czy nie za dużo tego słońca? Do tego błąd gramatyczny, piszemy „niedorzeczne”, nie inaczej!
# „Spojrzałam na przepiękny krajobraz, który mienił się kolorami, witając tym złotą jesień. W oddali, mogłam dostrzec las, który mienił się kolorowymi liśćmi, które drżały w skutek wiatru, tworząc także przepiękną melodię szumu.”

# „Pamiętam, jak mój tata zbudował mi i siostrze huśtawki. Och, co to były za czasy. Pełne radości i szczęścia. Pamiętam do dziś, jak nie mogłyśmy z siostrą zejść z tych huśtawek

# „Przyszedł taki dzień, że moja siostra, musiała wyjść w końcu za mąż. Rodzice byli tacy hojni, i to oni wybrali jej małżonka. Teraz przyszła kolej na mnie. Właśnie dzisiaj, mam się spotkać z moim przyszłym małżonkiem.”

# „Gdy zakręciłam kurek, wyszłam z pod prysznica, nakładając na siebie bawełniany biały ręcznik. Wzięłam jeszcze jeden ręcznik, aby przetrzeć sobie czarne włosy, a potem owinąć je.”

# „Po chwili, znalazłam kreację. Tak, ta będzie idealna. Wygramoliłam z wieszaka zwiewną błękitną sukienkę, która sięgała mi za kolana. Do tej kreacji, dołączyłam także białą bieliznę oraz niebieskie buty na obcasie.”

# „
Za pomocą zaklęcia wysuszyłam włosy, po czym usiadłam na krześle, aby szczotką rozczesać swoje włosy.”
# „Do drzwi mego pokoju, zapukała moja mama, pytając czy może wejść. Gdy zgodziłam się, aby weszła, otworzyła drzwi, wchodząc do mego pokoju.”

# „(…) który uścisnął mu dłoń, następnie, tata przywitał się z Narcyzą Malfoy, całując jej dłoń, po czym uścisnął dłoń z moim przyszłym mężem, Draco Malfoyem”

# „Mama podeszła do Narcyzy Malfoy, gdzie pocałowały się w oba policzki. Potem przywitała się z Lucjuszem, który pocałował jej dłoń oraz z Draco.”

# „- Chcieliśmy zamówić u pani suknie ślubną, dla tej pani

# „- Tak więc, młoda damo – zwróciła się do mnie krawcowa – zdejmuj płaszcz i zapraszam na podest.
Zrobiłam, jak kazała. Zdjęłam swój czarny płaszcz, dając go matce, po czym weszłam na okrągły podest.”
# „Tuż obok niej latały magiczne, ponumerowane pineski. Przyglądałam się im uważnie, bo po raz pierwszy coś takiego widziałam. Gdy szyła  mi szaty do szkoły, sama wbijała mi pineski w materiał.”

# „(…) zapytałam, gdy tylko wyszliśmy ze sklepu, kierując się do sklepu z upominkami, gdzie mamy wybrać zaproszenia na ślub.”

# „Usiadłyśmy naprzeciw siebie, uśmiechając się do siebie.”

# „Astorio, na pewno początki takiego małżeństwa nie są zbyt przyjemne. To jest przecież jasne. Poznaje się tego mężczyznę dopiero podczas małżeństwa.”

# „Dziś było moje i Dracona przyjecie zaręczynowe, więc ubrałam się w najlepszą sukienkę jaką miałam w szafie. Założyłam na siebie jasną zieloną sukienkę bez ramiączek oraz buty na obcasie, a na moje nagie ramiona, nałożyłam zielony szal.”
Plus niepotrzebny przecinek po „ramiona”.
# „- Miło słyszeć, kochana – powiedziała do mnie Narcyza, która podeszła do mnie i objęła ramieniem.”

# „Prawdę mówiąc, nie myślałam o tym, co się stanie po tym, jak już będziemy małżeństwem.”

# „Och, jak ja potrzebuje oddechu, świeżego powierza. Wyszłam na ze wewnątrz, aby pooddychać trochę świeżym powietrzem.”

# „Po obu stronach były małe komody na podręczne rzeczy. Tuż obok mojej komody, która znajdowała się po prawej stronie, miałam toaletkę.”

# „Gdy wysuszyłam za pomocą zaklęcia włosy, nałożyłam na siebie białą bieliznę, a potem suknie. Patrząc w lustro, zobaczyłam kobietę w przepięknej sukni. Madame Malkin spisała się niesamowicie. Jej jedwabna suknia, dobrze podkreślała moje kształty.”

# „Ciągle szydzi z mugolaków, mimo tego, że wojna dawno się skończyła. Czy Draco jest tak sam? Czy szydzi jeszcze z mugolaków?”

# „Ceremonia odbyła się bardzo szybko. Nawet się nie spodziewałam, że tak szybko to upłynie.”


Język [4/9]


• Styl [0/5]
Widać, że chciałabyś pisać ładnie, ale musisz naprawdę bardzo dużo ćwiczyć. Tworzysz bardzo niedokładnie, ciągle się powtarzasz, popełniasz błędy gramatyczne, literówki i Twoje dialogi są bardzo niepłynne. I niezbyt ciekawe. Naprawdę nie chcę Cię urazić, po prostu mówię, jak jest. Mam nadzieję, że poprawisz się, liczę na to.

• Wulgaryzmy [2/2]
Nie znalazłam.

• Humor [2/2]
Wstawki Astorii nie doprowadziły mnie do głupawki, ale wywołały uśmiech na mojej twarzy. Było ich dosyć sporo, więc masz te dwa, niech ci będzie!

Podsumowanie, wynik końcowy [34/111]
Gwarantowany dziesięciosekundowy niszczyciel mózgu. Jak najbardziej zasłużony, niestety. Najlepiej by było, gdybyś zaczęła pisać tę historię od nowa – ale najpierw naucz się podstaw języka, skup się na tym, co robisz i znajdź sobie kogoś, kto przed dodaniem rozdziału poprawi Twoje błędy. Nie porzucaj Astorii – widać, że masz jej jakąś wizję. Zarysuj bardziej postaci, bo póki co są one takie bezbarwne, bezpłciowe. Wprowadź akcję, a gdy nabierzesz trochę doświadczenia, przydałyby się też jakieś wątki poboczne. Nie ma sensu po prostu poprawić błędów, bo jest ich zbyt dużo. Wszystko tu wytknęłam – nad tym należy popracować. Tyle ode mnie, życzę powodzenia.

Komentarze (1), Dodaj


..............................................................................................................

Ocena numer: [2]
Data: 25 czerwca 2011 Godzina: 20:44.


Witam serdecznie wszystkich i zapraszam do przeczytania mojej pierwszej oceny, opowiadania Blask Ciemności.



1. Pierwsze wrażenie [3/5]

Mówi się, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Jest kluczem do sukcesu. Tak, to prawda. Jednak „Blask Ciemności” zrobił na mnie wrażenie przeciętne. Zero zaskoczenia choćby nagłówkiem. Wygląd strony powinien nas zachęcać do dalszego zagłębiania się w niej. Kiedy widzimy, że autor nie postarał się za nad to, mamy wrażenie, że jego szacunek do czytelnika jest znikomy. W tym przypadku jest po prostu przeciętnie. Witają nas mdłe kolory kawy z mlekiem. To wszystko.

2. Wygląd [6/10]

• Szablon [2/5]
Szablon, oprócz zgodności z myślą przewodnią opowiadania i poprawności, nie wnosi zupełnie nic. Jego jakość błaga o pomstę do nieba. Połączenie dwóch ilustracji, które są rozciągnięte.. Wygląda jak zrobiony w słynnym Paincie. Napis na szablonie napisany różnymi czcionkami daje efekt ubogi w estetyczność.

• Dodatki [3/3]
Z dodatkami nie należy przesadzać. Zbędne przy opowiadaniu są nam kalendarzyki, muzyczki itp... „Blask Ciemności” jak najbardziej trzyma formę. Wielki plus! Minimalistka to coś, czego należy się trzymać, aby nie przeholować i nie uzyskać odwrotnego do zamierzonego efektu. Nadgorliwość gorsza od faszyzmu, jak powiada mój dziadek.

• Estetyka [1/2]
Punkt odjęłam za szablon. Reszta w jak najlepszym porządku. Podoba mi się napis „Blask Ciemności”!

3. Pomysł [2/5]
Mały Harry Potter gnębiony przez wszystkich, którzy go otaczają łącznie z nadgorliwą Panią Figg. Męczą go również dziwne, straszne sny. Pewnego dnia w dziurze znajdującej się w drzewie odnajduje dziennik Toma Riddle’a. W sumie, muszę przyznać, że dość drastycznie realizujesz temat... Powiedziałabym nawet, że przesadnie. Akcja z kanapką z tuńczykiem doprowadziła do tego, że spadłam z krzesła. Autentycznie. Racja, Harry nie miał kolegów, a co dopiero przyjaciół, ale kurcze, bez przesady. Czułam się zażenowana czytając ten fragment... Zastanawia mnie jedno: co powiedziałaby J. K. Rowling po przeczytaniu tego...

4. Treść [18/42]

• Narracja [0/2]
Droga Delicjo, narracja nie jest Twoją mocną stroną. Wręcz przeciwnie. Nie należy porywać się z motyką na Słońce. Co to, to nie. Trzecioosobówka jest najbezpieczniejszą, ale i (jak dla mnie) najlepszą formą narracji. Tak, tak przeczytałam ‘Przedmowę’. Wiem, że chciałaś poeksperymentować. Jednak mówiąc bez ogródek, nie udało Ci się to. Po pierwsze: wprowadzasz totalny mętlik. Raz pierwszoosobówka, raz drugoosobówka w czasie teraźniejszym. Ech, nie radzisz sobie. Zdarza Ci się mieszać czasy! Nie możesz raz użyć teraźniejszego, a raz przeszłego. To tak, jakbyś dała czytelnikowi w twarz, myśląc, że nie zauważy tej zmiany i zniżając do parteru poziom jego inteligencji. Musiałabyś być wprawioną pisarką, by móc swobodnie operować taką narracją. Tak więc, polecam przerzucić się na bezpieczną trzecioosobówkę.

• Bohaterowie, bohaterowie drugoplanowi [3/10]
Główny bohater to oczywiście Harry Potter. Bez zbędnych opisów, wszyscy przecież wiemy, co w trawie piszczy. Tylko boli mnie fakt, że zrobiłaś z niego ucieleśnienie patologii i rozpaczy. Generalnie, Harry w Twoim opowiadaniu ma dziewięć lat? Właśnie. Wybierając narrację w pierwszej osobie połakomiłaś się na wyszukane, poważne i trudne słowa, o których dziewięciolatki zapewne nigdy jeszcze nie usłyszały, lub nie znają znaczeń tych słów. Ty natomiast wprowadzasz w przekonanie, że mały Potter wie już wszystko i operuje poważnym i trudnym słownictwem... Dzięki temu mętlikowi nie wiem też, czy główny bohater to do końca Potter. Piszesz również w imieniu Toma. Rozumiem, że to są jego sny itd., ale kiedy zaczynasz pisać od jego spostrzeżeń, jest to już dość komplikujące. Dopiero po przeczytaniu dłuższego fragmentu dowiaduję się, o kim mowa. Kolejni pod nóż idą Dudley, Petunia i Vernon. Rodzinka jak najbardziej kanoniczna. Nic niepokojącego się tutaj nie dzieje, o ile można użyć tych słów w stosunku do tych państwa... Następnie zdziwaczała Pani Figg, która wprowadza tylko mętlik do głowy Harryego i wredne dzieciaki ze szkoły. Kogoś pominęłam? Najszczersze przeprosiny.

• Kanoniczność [3/10]
Odejmuję tak dużo punktów za to, że przekręciłaś całkowicie historię naszego wyjątkowego bohatera. Sam fakt, że Harry znajduje dziennik Toma jeszcze przed pójściem do Hogwartu w jakiejś dziurze w drzewie, zwala z nóg. Kanon leci gwałtownie w dół jak zaczarowany Kafel. Dodatkowo niepokoi mnie tak drastyczna patologia względem Harryego. Bez przesady! Poza tym, Harry zaczął miewać wizje i sny dużo później...  Ach, bym zapomniała. Wiem, że to mugolskie, lecz... Zielony Spray? No, proszę...
Plus za rodzinkę. To by było na tyle.

• Opisy, świat przedstawiony [2/5]
Opisy zwykle są tutaj obszerne. Widać, że starasz się zagłębiać w temacie, jednak powtarzanie w kółko jak to Harry’emu jest ciemno przed oczami, wokół niego, za nim, przed nim, obok, kiedy śpi, kiedy nie śpi... To jest po prostu nudne i denerwujące z czasem. W opisach miejsc dostaję informacje o kolorach i o tym czy akurat pada deszcz lub gwiazdy już się skrzą, czy może jeszcze nie. Plus „genialny” opis sprzątania jadalni przez Harry’ego. Kolejny upadek z krzesła będzie groził wizytą u lekarza. Rachunek wyślę pocztą! Na brodę Merlina! Co ja mówię... Na najbrudniejsze gacie Merlina jakie tylko znajdziecie! Jeszcze nigdy w życiu nie czytałam bardziej komicznego opisu sprzątania... Takie pytanie ode mnie: PO CO TO BYŁO? Bo do końca nie wiem... Czy podczas pisania tego fragmentu przy Twojej głowie było za dużo gnębiwtrysków? A może gumochłon na chwilkę Ci ją zastąpił? Nie chcę być niegrzeczna, ale serio - to było przekomiczne. Czynna ofensywa na krzesła, atak ze ścierką, niszczenie obrony flanek, dobijanie biednego, puchatego dywanu, „wały obronne w postaci szyb” i mały Potter uzbrojony w odkurzacz. Następnym razem jak będę sprzątać przywdzieję moro.
Jeszcze na chwilkę wracając do tematu przesadności:
„Twoje ręce drżą, serce uderza jak oszalałe. Zalewa cię zimny pot wraz ze stopniowo rosnącym przerażaniem. Myśli krążą wokół dwóch skrajności – życia, jak i niezaprzeczalnie rychłej śmierci. W duchu modlisz się, żeby ta katastrofa była jedynie koszmarem, nawet, jeśli twój umysł okazuje się zdrajcą.” I to wszystko z powodu wylanego soku.
+
„Chwilę później tracisz oparcie, włosy wpadają ci do oczu, ból atakuje potylicę. Czujesz lodowaty prąd przechodzący po twarzy i powoli zalewające gorąco. Ostre światło brutalnie wpada w twoje zamglone ciemnością oczy, oszałamia cię. Głowa zdaje się być z ołowiu, a karuzela barw szaleje wokoło.” Pobudka! Harry na kacu. Ostra biba z Dudleyem, uhu!

• Marysueizm [5/5]
Nie, nie jest „zbyt idealnie”. Jest wręcz bardzo źle. Mary Sue chowa się pod łóżko i szczęka zębami a nawet kochany Potter w tym opowiadaniu nienawidzi.

• Akcja [5/10]
Pół na pół, dosłownie. Dopiero się rozkręcasz, więc nie ma co się dziwić, że dzieje się tu prawie tyle co nic. Przyznam szczerze, że wynudziłam się i kilka razy ziewnęłam. Troszkę zmuszałam się do czytania. To chyba nie jest tutaj poszukiwane? Oj, chyba nie.

5. Poprawność językowa [24/40]

• Poprawność ortograficzna [10/10]
Brak błędów.

• Poprawność interpunkcyjna [6/10]
# „Nie rozumiesz, co mówi nauczyciel, może, gdybyś cokolwiek był w stanie zobaczyć, byłoby inaczej.” - Nie rozumiesz, co mówi nauczyciel. Może gdybyś cokolwiek był w stanie zobaczyć, byłoby inaczej lub: Nie rozumiesz co mówi nauczyciel, może gdybyś cokolwiek był w stanie zobaczyć, byłoby inaczej.
# „Z rodziny Dursleyów to zawsze Dudley znęcał się nad tobą fizycznie, a nie wuj upokarzający cię w każdy inny możliwy sposób.” - ...a nie wuj, upokarzający cię w każdy inny możliwy sposób.
# „Upewniasz się, że żaden z domowników nie widzi, co zrobiłeś, a także co zamierzasz.” - ...co zrobiłeś, a także, co zamierzasz.
# „Bardziej zmartwioną  bądź… zaniepokojoną.” - Bardziej zmartwioną, bądź... zaniepokojoną.

• Literówki [9/10]

# „niemącona” – niezmącona.

• Błędy rzeczowe [0/5]
Błędów rzeczowych, Delicjo, jest u Ciebie jak grzybów po deszczu! Okropnie bolą mnie od nich oczka... Znasz może jakieś skuteczne zaklęcie na uśmierzenie bólu? Byłabym wdzięczna. Bo to, co zafundowałaś moim oczom przechodzi mugolskie pojęcie! Do rzeczy...
# „Spoglądam po raz ostatni na swą ofiarę, na kończyny wykrzywione pod różnym kątem, na długie włosy rozłożone wokół głowy oraz oczodoły żałośnie zwrócone ku niebiosom.” - Ech, te żałosne oczodoły...
# „Deszcz bębni o szyby, rozbija się o bruk i dachy domów, zmywa smród i krew, którymi nasiąkło powietrze."
1) nie wiedziałam, że deszcz zmywa smród,
2) nie wiedziałam, że powietrze może nasiąknąć krwią, jak to dziwnie brzmi. Ewentualnie może przesiąknąć zapachem krwi.
# „Patrzysz nieprzytomnie, czując spokój, ale i chłód w swoich długich palcach sztywno trzymających długopis.”
Spokój, ale chłód. A cóż ma piernik do wiatraka? Nie wiedziałam, że te dwie rzeczy aż tak kolidują ze sobą. Miałam ze sobą różową taczkę, ale i chrupki kukurydziane. Odczuwałam przy tym zmęczenie, ale i roztargnienie. Na bazyliszka!
# „Mrugasz kilkakrotnie, aby przyzwyczaić się do ostrości.”
Hm, przyzwyczajamy się do ostrości? A ja głupia żyłam w błędzie. Myślałam, że to człowiek stroi sobie obraz za pomocą swoich dwóch, małych ślepków.
# „Niechętnie zostajesz w klasie, gdzie stopniowo zaczyna rozprzestrzeniać się zapach jedzenia.”
Cóż to za dziwota! Stopniowo? Serio? Toż to szok.
# „Patrzysz na nie dłużej niż jest to dozwolone.”
Ech, ten czasowy limit na spojrzenia. Ile to on wynosił? Chyba dostanę E-mailem mandat za zbyt długie wpatrywanie się w monitor.
# „Szukam wzrokiem swojej szaty, lecz ciemne włosy uderzające o moją twarz, przysłaniają widok.”
Gdyby włosy były tak drastyczne, nasze twarze przypominałyby jagody. Śliwki ewentualnie. O, zostaję pomysłodawcą telefonu zaufania dla ludzi dręczonych przez ich włosy.
# „Chcąc nie chcąc, ruszasz do jadalni, tak rzadko przez ciebie odwiedzanej, a jeszcze rzadziej przez twój żołądek.”
Haha, fundujesz mi wizytę u specjalisty! Od tego spadania z krzesła i tarzania się po podłodze ze śmiechu bolą mnie już kości. Od kiedy to żołądek spaceruje osobno? Może Harry zostawia go w słoiczku na półce, gdy idzie do jadalni. Jednak do szkoły go zabiera. Żołądki muszą się edukować. Potem mogą zostać aurorami. Co ja bym zrobiła, żeby mój został aurorem. Nie zapomnij w następnej części wspomnieć, że Harry wyprowadza go na spacer, by załatwić swoje potrzeby fizjologiczne. Żołądki, łączcie się i walczcie o swoje prawa chodzenia do jadalni!
# „Jednak teraz jesteś sam. Jadalnia od zawsze dzierży miano najbardziej irytującego pokoju, jeśli mowa o sprzątaniu. Kawałki jedzenia okupują cały pokój, czy to stół, czy podłogę i mnożą się nieprzerwanie w nadzwyczaj szybkim tempie.”
Trzeba było od razu napisać, że okruszki rozmnażają się jak króliki. To dziwne, ale skoro ciotka Petunia jest według Ciebie taka pedantyczna, sądzę, że nie pozwoliłaby na to. Nie zwalaj wszystkiego na to, że Harry odbębnia brudną robotę... Troszkę namieszałaś. Polecam napisanie rozdziału o walce Harryego z okruszkowym potworem, w której oczywiście zwycięży Harry uzbrojony w odkurzacz. Mrrrau! Plus, ogranicz słowo „pokój” – powtórzenie.
# „Porządki, jak zwykle, zaczynasz od dokładnego wytarcia stołu, a potem przystępujesz do czynnej ofensywy na krzesła, zmiatając z powierzchni na ziemię wszelkie brudy, które przedostały się w ich szeregi. Następnie atakujesz ścierką skład porcelany znajdujący się w szafce, wzmacniasz wały obronne w postaci szyb, szorujesz komody, ramy obrazów, żyrandol. Zarządzasz przegrupowanie i wynosisz cierpiący, biały dywan. Po chwilowym odpoczynku i uzbrojeniu się w odkurzacz, powracasz do walki i uderzasz na centrum dowodzenia nieczystości – podłogę. Kąty, kryjówki, dziury. Wciągasz flanki prawe, lewe, niszczysz całą obronę, blokujesz atak, wygrywasz bitwę. W całym swym okrucieństwie przywołujesz biały, co więcej, puchaty dywan i dobijasz go, kiedy leży, a także co rusz wyczesujesz z niego ostatnich niedobitków.”
Obiecuję, następnym razem przy sprzątaniu cała będę w moro! To jeden z najlepszych komediowych opisów, jakie kiedykolwiek czytałam... Łzy spływają po policzkach. Z drugiej strony, po co Harry’emu magia? Zaciągnij go do wojska, nada się. Ofensywa na krzesła przećwiczona, pójdzie jak po maśle!
# „- Chciałem, żeby mój ojciec cię zlał. Żądałem, żeby cię ukarał, ale on nie zrobił nic! Raz dał ci w mordę i myśli, że jest okay! Matka to samo!”
Napisałabym „...” i nic więcej, ale sumienie mi na to nie pozwala. Co Ty, u diabła, wypisujesz? Te dzieci są jeszcze małe. Poza tym to ‘okay’... Och wielki Voldemorcie przybądź zza grobu na pięć sekund i przemów ludziom do rozumu.
# „- Zanim przyjdą goście po cichu przemknę się do komórki pod schodami, umiejętnie omijając wuja Vernona i szanując tym samym jego zdrowie oraz ciężką pracę na rzecz całej rodziny. Nie chcemy denerwować go moją obecnością, więc będę siedział cicho w komórce pod schodami i udawał, jakbym nigdy się nie urodził.”
A tak naprawdę, Harry musiałby już od kilku godzin wstecz siedzieć w komórce przed przyjściem Vernona. Taka mała uwaga. Troszkę lecimy jeszcze w kanon, nie? Po cóż on w ogóle istnieje. Tylko Ci przeszkadza.
# „Próbujesz ponownie i jeszcze kilkakrotnie, aż w końcu - nie bez satysfakcji - osiągasz cel.”
Czy ta uwaga o satysfakcji była tutaj potrzebna? Zwykle, kiedy osiągamy jakiś cel towarzyszy nam satysfakcja... Takie zbędne informacje nic nie wnoszą.
# „Z drugiej strony śmierć czyni człowieka definitywnym trupem”
ACH! SERIO?! No któż by pomyślał... Myślałam, że odlatujemy do kucykolandii. Nie róbmy z czytelnika totalnego głupca, on też ma mózg. Radzę o tym nie zapominać.
# „Nawet garnek zaprzestał swoich działań, niemo zwisając w powietrzu, jakby i jego dotknęła groza sytuacji”
Tak, garnek odczuł grozę sytuacji i aż zaniemówił z wrażenia. Dokładnie tak było! A kiedy już ochłonął i wrócił do żywych wygłosił monolog na temat jego wewnętrznych uczuć, które przeżywał w stanie amoku.
# „Możesz wypierać się rękami i nogami, ale to właśnie ciemności pragniesz najbardziej.”
Mi znajoma jest wersja ‘zapierania się’ rękoma i nogami, ale jak ktoś już się uprze, to chyba nogą się wyprze.
# „Teraz, zanim wtulisz się w ramiona Morfeusza, zanim odseparujesz w innej rzeczywistości, resztką sił zmuszasz się do skreślenia ostatnich słów do dziennika.”
Zawsze bawią mnie te „RAMIONA MORFEUSZA”. Jak już to ‘skreślić słowa w dzienniku’, nie ‘do dziennika’

• Błędy gramatyczne, stylistyczne i inne [0/5]

Jak już mówiłam wcześniej, nie radzisz sobie z narracją. Mieszasz czasy, nie pilnujesz tego.
# „(...)bezwładnie opada na ziemię otulone mglistą zasłoną, powstałą po śmiercionośnym zaklęciu. Przestała się ruszać. Przestała krzyczeć (...)”
Poza tym, nie wiem, co mają oznaczać takie wypowiedzi:
„Nie mogę się nie zgodzić, a ty, widząc nagle apodyktyczność w miejsce życzliwości, decydujesz się zostać jeszcze chwilkę.”

To piszesz pierwszą, czy drugą osobą? A może narrator wkrada swoje własne poglądy... Czy to ma sens?

Troszkę potoczności:
# „- Co? Nie, znaczy, nie wiem.”

No i mały bałagan:
# „małe drewniane drzwiczki z niewielkim lufcikiem i z pokrytą rdzą, stalową kłódką.”
Poprawnie: Ze stalową kłódką pokrytą rdzą.
# „- Masz. Kolega Dudziaczka przyjeżdża dziś na obiad razem z rodzicami. Do południa nie chcę widzieć pyłka kurzu w jadalni.” Pyłku.
# „nie sztucznym” – niesztucznym

6. Język [6/9]

• Styl [2/5]

Patrz: błędy stylistyczne + narracja.

• Wulgaryzmy [2/2]

Nie przeklinamy! Tylko kochana Molly w ostateczności!

• Humor [2/2]

Najbardziej maksymalną ilość punktów argumentuje Twój opis sprzątania jadalni, haha. Poza tym troszkę uszczypliwych uwag a propos tuszy Dudleya – możemy je zaliczyć do humoru. Plusik za:
„- Idiota! Czy ty wiesz, ile stopni jest na dworze?! Antarktyda normalnie! Rzeczywiście, tuńczyk mógłby się zaziębić.

Podsumowanie, wynik końcowy [60/111]

Głupi sierściuch!
Delicjo, radzę zastanowić się poważnie nad narracją, kuleje jak pies. Proszę nie omijać trzecioosobówki jak ognia, bo ona nie chce zrobić krzywdy, lecz pomóc i ułatwić pisanie. Nie starajmy się być za dobrzy na siłę, bo to zwykle daje odwrotny efekt. Przeanalizuj tekst i popraw błędy z czasami. Przemyśl również błędy rzeczowe, bo czułam się trochę zażenowana czytając ten ff... Oczka bolą. Rozwiń się z akcją, bo to już trzecia część opowiadania, a dzieje się tyle, że aż zasypiam. Radziłabym również zmienić wystrój. Jest poprawnie, ale szału nie ma. Wygląd niczym nie zachęca.
Pozdrawiam,


Komentarze (2), Dodaj


..............................................................................................................

Ocena numer: [1]
Data: 24 czerwca 2011 Godzina: 12:03.


Pierwsza ocena za mną, ach. Niezbyt profesjonalnie, nie czuję się do końca zadwolona, następne oceny obiecuję lepsze. Tymczasem przedstawiam Wam Morbida.





1. Pierwsze wrażenie [5/5]

Na „Morbidzie” byłam wieki temu, więc i moje pierwsze wrażenie nie jest znowu takie „pierwsze”. Za to jest wciąż niezmienne, GENIALNE. Kolorystyka i grafika niesamowicie oddają klimat opowiadania, tajemniczy i ciekawy. Adres również nie zdradza wiele czytelnikowi; przyciąga go i zachęca do zapoznania się z treścią.
Niestety, mimo, iż odwiedzałam Twojego bloga i parokrotnie zabierałam się za jego czytanie, jakoś (być może z braku czasu?) nigdy mi to nie wychodziło. Dziękuję, że się do mnie zgłosiłaś – zmobilizowałaś mnie i już na samym początku śmiało mogę stwierdzić, że zostaniesz oceniona wysoko.

2. Wygląd [10/10]

• Szablon [5/5]
Mimo, iż nie jest Twojej roboty, z czystym sumieniem daję maksymalną ilość punktów. Świetnie dobrane kolory – delikatny fiolet idealnie łączy się ze złotem, który paradoksalnie nie rozświetla grafiki, tylko nadaje jej dosyć mroczny charakter.
Na szablonie widnieje twarz mężczyzny i kobiety, trochę tekstury oraz przebłysk tego słynnego ujęcia zniszczonego wojną Hogwartu. Wszystko to profesjonalnie połączone, plus napis idealnie komponujący się zresztą.

• Dodatki [3/3]
Księga Gości, dział „O mnie”, w którym opisujesz historię powstania „Morbida” co bardzo mi się podoba, „Dodaj do ulubionych” też jest… Jedyne, co bym zmieniła, to umieszczenie spisu treści w bardziej widocznym miejscu. Mimo tego trzy punkty, ponieważ obyło się bez zaśmiecenia, na szczęście!

• Estetyka [2/2]
Jest estetycznie, zdecydowanie! Menu idealnie wkomponowane w szablon, kolor czcionki i linków dopasowany do grafiki, a do tego te śliczne obrazki, wykorzystane jako przerywniki… Szczerzę zazdroszczę Autorce wystroju, bo ja nie mam takiego wyczucia estetyki. Jestem pod wrażeniem.

3. Pomysł [3,5/5]
„>>Morbid<< to moja alternatywna wersja epilogu, odrobinę mniej słodka niż oryginał. Trochę kryminału, trochę Śmierciożerców i jeden mały seryjny morderca.”
Alternatywne wersje epilogu były, niestety. Jednak Twoja jest jedną z lepiej zrealizowanych. Nie powiem, taki bieg wydarzeń jest przygnębiający – a ja uwielbiam happy endy - ale potwornie interesujący i wciągający zarazem. Nigdy nie spodziewałabym się takiego obrotu sprawy; mugole dowiadują się o magii, mordują czarodziei, którzy wyrzekają się dawnej drogi życia… morderstwa przyjaciół Harry’ego są wstrząsające i czuję, że będę chodziła poruszona parę dni, niestety, nawet po fanfikach tak mam. Wstrząsnął mnie też fakt, że „Hogwart traci swoją magię” – aż mi serce podskoczyło do gardła! A w dodatku niejasna sprawa Inkwizytora (ten pseudonim niesamowicie kojarzy mi się z Umbridge i właściwie chyba prawidłowo).
Mimo, że pomysł na inną wersję epilogu Rowling jest nieco oklepany, daję trzy i pół za świetne wykonanie.

4. Treść [36/42]

• Narracja [2/2]
Jak najbardziej prawidłowa trzecioosobówka, bez zgrzytów.

• Bohaterowie [5/5]
Pojawiają się ci kanoniczni i ci, których stworzyłaś sama – bardzo fajnie.
Jest Harry Potter, który stał się „zwykłym, normalnym człowiekiem, szarym obywatelem szarego świata”; bezdzietny rozwodnik, który rozstał się z Ginny i zerwał kontakty z Ronem, by później je odzyskać, przedstawiciel kancelarii „Wachowsky&Wachowsky”.
Hermiona Granger – bardzo przypominająca tę stworzoną przez Joanne; inteligentna i zawsze rozważna. Mimo, że jest żoną Ronalda, nadal przyjaźni się z Harrym, dzięki Ci Boże.
Ron Weasley – zrywa kontakt z Potterem po jego rozwodzie z Ginny. On także jest bardzo kanoniczny – są jego charakterystyczne zwroty i zachowania.
Victoria Sanchez – to już Twoja własna postać, bardzo dobrze wykreowana nawiasem mówiąc. Czarownica-policjantka, zajmująca się sprawą Inkwizytora oraz Dracona Malfoy’a, który pod nazwiskiem Harry’ego próbuje zmienić swoją tożsamość.

• Bohaterowie drugoplanowi [5/5]
Jest ich paru. Pojawia się McGonagall, która zamartwia się przyszłością Hogwartu, jest też pani Weasley – dobrze ukazałaś jej tęsknotę za zmarłym synem. Przez tekst przewija się mały Fred oraz George i Angelina Weasley’owie. Gdzieś mignęła mi też Cho Chang.
Współpracownicy Victorii są bardzo dobrze przedstawieni – ich diagnozy są profesjonalne, gratuluję chęci i cierpliwości do szukania takich informacji, a zazdroszczę wiedzy, jeżeli wzięłaś to z głowy. Nawet zwykły barman ma u Ciebie niepowtarzalny charakter!

• Kanoniczność [4/10]
Niestety, nie mogę dać tu większej ilości punktów – sama wiesz, dlaczego. Słodka Rowlingowska rzeczywistość kompletnie mija się z Twoją, ponurą i nieszczęsną. Jednak, jeżeli już postanawiasz zachować kanon, robisz to bardzo dobrze. Niewiele tego tutaj można wynaleźć, ale jednak!

• Opisy, świat przedstawiony [5/5]
Tutaj z czystym sumieniem daję maksimum. Opisy zbrodni są niesamowite i będę to ciągle powtarzać. Należy ci się za nie butelka kremowego piwa.
Czytając Twoje opowiadanie człowiek autentycznie odczuwa to samo, co bohaterowie. Podoba mi się także ukazanie kontrastu między wystrojem biura ministra magii i premiera Wielkiej Brytanii.
Czytelnik nie odczuwa braków, wszystko ma jasno przedstawione.
Zauważyłam też, że lubisz słowo „mahoniowe”, ale to tak na marginesie :)

• Marysueizm [5/5]
Nie stwierdzono. Załamałabym się, gdyby w tej historii dopadła mnie Maria Zuzanna.

• Akcja [10/10]
Nie nudziłam się ani przez moment – nie zauważyłam nawet, jak szybko poszło mi z trzydziestoma ośmioma stronami tekstu. A kiedy skończyłam, chciałam więcej i więcej. I nadal chcę.
Dzieje się bardzo dużo, niespodziewane zwroty akcji wbijają czytelnika w fotel. Zasłużone dziesięć punktów i niech tylko ktoś spróbuje mi się sprzeciwiać!

5. Poprawność językowa [31/40]

• Poprawność ortograficzna [10/10]
Nie znalazłam żadnych błędów, tak trzymać.

Poprawność interpunkcyjna [5/10]
# „Czy nie widzisz co się dzieje?” – Przecinek przed „co”, rozdział 2,
# „Błyskawicznie cofnął rękę i nagle poczuł że nie może oddychać, jakby jakiś ogromny głaz zaległ mu w klatce piersiowej, tuż pod sercem.” – Brakujący przecinek przed „że”, rozdział 4,
# „Wciąż nie mógł wyzbyć się tego palącego poczucia winy, niesmaku który poczuł pod wpływem ich spojrzeń.” – Przecinek przed „który”, rozdział 4,
# „Następne co poczuł to paraliżujący ból w okolicach nerek, który błyskawicznie powalił go na ziemię.” – Przecinek przed „co”, rozdział 5,
# „- Hołota rozpanoszyła się jakby byli królami świata, tymczasem ja bym te parszywe wiedźmy spalił na stosie co do jednej!” – Przecinek przed „co”, rozdział 5,
# „Harry wiedział, że powinno być zupełnie odwrotnie, ale z jakichś przyczyn Weasley czuł się winny sytuacji w jakiej znalazł się jego przyjaciel.” – Przecinek przed „w jakiej”, rozdział 6,
# „(…) że to co widzi to rzeczywiście ludzkie ciała.” – Przecinek po „to” i po „widzi”, rozdział 9.

• Literówki [10/10]
Również brak.

• Błędy rzeczowe [4/5]
# „Ginny podniosła głowę, uśmiechając lekko.” – Uśmiechając się lekko, rozdział 7.

• Błędy gramatyczne, stylistyczne i inne [2/5]
# „I chociaż zaśmiali się serdecznie, każde z nich wiedziało, że to nie prawda.” – „Nieprawda”, rozdział 6,
# „Kompletnie nie obchodzi cię , że nasz świat, nasze dziedzictwo i kultura chylą się ku upadkowi?” – Niepotrzebna spacja po „cię”, rozdział 3,
# „Przypomnijmy : ofiarą okazała się dwudziestosiedmioletnia czarownica” – niepotrzebna spacja przed „przypomnijmy”, rozdział 3,
# „Nie pomagał zapomnieć – jedynie upychał głęboko bolesne wspomnienia , pozwalając im zakorzeniać się w sercach i umysłach. Nie koił lęków – pielęgnował je, uśpione, by pewnego dnia powróciły ze zdwojoną siłą.” – Niepotrzebna spacja po „wspomnienia”, rozdział 5,
# „Znaleźli się przy ogromnych drzwiach , obciążonych czterema potężnymi kłódkami.” – Kolejna niepotrzebna spacja. Rozdział 7.

Język [7,5/9]

• Styl [5/5]
Twój styl znacznie różni się od stylu J.K. Rowling, jednak jest tak samo wciągający. Zdecydowanie widać tutaj tę Twoją pasję pisania, robisz to niesamowicie lekko. Masz duży zasób słów, nie zauważyłam nigdzie jakichś rażących powtórzeń. Potrafisz bezbłędnie przedstawić to, co czuje dany bohater i chwała Ci za to.

• Wulgaryzmy [1/2]
Są, są, adekwatne do sytuacji, ale jednak.
# „popierdolony” – rozdział 5,
# „dziwki” –  rozdział 8,
# „skurwiel” - rozdział 9,
# „skurwiele” - rozdział 11,
# „kurwa mać” – rozdział 12.

• Humor [1,5/2]
Nie stwierdzono, ale humor tu zdecydowanie nie pasuje.

Podsumowanie, wynik końcowy [93/111]
Przyznajemy Ci Nagordę Tygodnika „Czarownica”. Szczerze mówiąc, miałam nadzieję, że powiwatujemy chrapakom, ale punkty nie kłamią, niestety. Pisz, pisz, pisz, nie porzucaj tego opowiadania, jest zbyt dobre, aby to zrobić. Pilnuj spacji, bo zdarzają się błędy. Nie ma ich dużo, ale gdzieś tam, od czasu do czasu się przewijają. Twoje opowiadanie ma wielu czytelników – teraz nowego znalazłaś we mnie. Obiecuję śledzić dalsze losy Harry'ego, Victorii i reszty - czekam na nie z ogromną niecierpliwością!
Komentarze (2), Dodaj


..............................................................................................................



Szablon zrobiła Caroll wyłącznie dla Azkaban will eat you.
Tekstura z tła stąd. Zdjęcia to screencapsy ze zwiastunu filmu "Harry Potter i Insygnia Śmierci: część 2". Stronę zasila serwis Mylog.pl. Kradniesz? Różdżką po łapkach!